John Cleese o szczęściu, medytacji i kreatywności

Fragmenty rozmowy z Johnem Cleese, która odbyła się w siedzibie Google w Nowym Jorku.

TalksatGoogleCleese03

John Cleese | So Anyway… – Talks at Google – 11.13.2015 (Photo Credit: Alan Seales)

(…)

John: Myślę, że najważniejsze jest zrozumienie, że szczęście to stan bardziej emocjonalny niż intelektualny. Praktykowanie medytacji może być mniej lub bardziej efektywnym rodzajem terapii.

Im bardziej tracimy szacunek dla naszego ego, tym szczęśliwsze jest nasze życie. (…) Młodym ludziom wmawia się, że jeśli nie staną się bogaci i sławni, to ich życie jest marne, a to stek bzdur.

„Praktykowanie medytacji może być mniej lub bardziej efektywnym rodzajem terapii.

Myślę, że im bardziej tracimy szacunek dla naszego ego, tym szczęśliwsze jest nasze życie.”

Jason: To ciekawe, że introspekcja i medytacja są dla ciebie tak ważne, ponieważ oparłeś swoje życie  w części o występowanie. Jak biznes i kariera się w to wpasowuje?

John: Uważam, że można być – jak ktoś to nazwał – introwertycznym ekshibicjonistą. Niewiele osób  to czyści introwertycy czy ekstrawertycy. Społeczeństwo amerykańskie jest niemniej raczej ekstrawertyczne.  Myślę, że Amerykanie nie są tego świadomi. Uwielbiam książkę „Quiet” Susan Cain, o tym jak to jest być introwertykiem. Książka ta była dla mnie bardzo użyteczna, ponieważ żyjąc w ekstrawertycznym społeczeństwie można wywnioskować, że, jeśli jesteś introwertykiem, to coś jest z tobą nie tak. Nie wierzę w to ani na jotę. Jeśli usiadłbyś z Jezusem czy Buddą, odkryłbyś, że obaj byli introwertykami. Ekstrawertyczne wartości powiązane ze sławą, pieniędzmi czy statusem i pozycją, to rzeczy, nad którymi nie mamy kontroli. Podczas kiedy mamy dozę kontroli nad naszym wewnętrznym życiem. Nie możemy kontrolować naszych myśli, ale możemy decydować ile energii danym myślom poświęcamy. Zabrzmiało doniośle…

„Nie możemy kontrolować naszych myśli, ale możemy decydować ile energii danym myślom poświęcamy.”

maxresdefault

Będąc w Cambridge i pisząc rzeczy, które rozśmieszały ludzi, zacząłem interesować się samym procesem powstawania pomysłów i jestem przekonany, że wszystko co ważne w kreatywności, pochodzi z podświadomości. Jest wielu intelektualistów, bardzo inteligentnych ludzi, u których dominuje wyłącznie lewa półkula, przez co nie potrafią być zbyt kreatywni. Albert Einstein powiedział rzecz bardzo ciekawą, że to cielesne, „mięśniowe” przeczucie było niezwykle ważne w jego kreatywności. To wydaje się ludziom zaskakujące.

Kiedy twoja podświadomość podsuwa ci pomysł, nie podaje ci go gotowego na kartce papieru, raczej jest to obraz, uczucie i jeśli umiejętnie podążasz za tym czymś, w końcu do czegoś cie to doprowadzi.

Pracujecie w kreatywnym środowisku, musicie umieć kontaktować się ze swoją podświadomością, wykorzystać ja. Dużo czasu poświęciłem na przekonywanie ludzi, że muszą umieć się wyciszyć. Nie można być mieć twórczych pomysłów, odpowiadając na telefony, śpiesząc się, śląc maile. Do tego potrzebne jest wyciszenie.

Thomas Edison miał następująca technikę. Siadywał trzymając w dłoni metalowe kule ponad metalową misą. Twierdził, że najlepsze pomysły pojawiają się u niego w tym specyficznym momencie pomiędzy jawa i snem. Kiedy zasypiał, kule wypadały na misę, przez co budził się by znów powrócić do tego płodnego granicznego stanu.

„Dużo czasu poświęciłem na uczenie ludzi, że muszą umieć się wyciszyć. Nie można mieć twórczych pomysłów, odpowiadając na telefony, śpiesząc się, śląc maile. Do tego potrzebne jest wyciszenie”

Architekci powinni być twórczy, ale również powinni mieć sprawną lewą półkulę. (…). Pewien naukowiec chciał dowiedzieć się na czym polega różnica pomiędzy bardziej i mniej kreatywnymi specjalistami z rożnych dziedzin. Rozmawiał z najbardziej cenionymi, twórczymi architektami jak również z tymi mniej twórczymi, niewyróżniającymi się. Odkrył, że pomiędzy sposobem pracy tych najlepszych a tych nie wyróżniających się była jedna olbrzymia różnica. Ci pierwsi potrafili wprawiać się w stan zabawy, bawili się zadaniem prawie w sposób dziecinny, byli szczerze pochłonięci zadaniem. Byli w stanie, w którym tracili poczucie upływającego czasu. Byli zainteresowani samym zadaniem, a nie traktowali go tylko jako stopnia, jako szczebla, który prowadziłby ich w inne miejsce. Czyli posiadali umiejętność bawienia się.

 

Zdjecia:

Credit:

REUTERS/Bjorn Sigurdson

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s